.

.

15 sie 2016

A wieczorami było porno...

Z badań Komisji Europejskiej (Raport EU NET ADB, 2012) wynika, że aż 67,3 proc. ankietowanych polskich nastolatków zetknęło się w Internecie z pornografią.



Z badań Instytut Profilaktyki Zintegrowanej, przeprowadzonych jesienią 2012 roku wśród młodzieży gimnazjalnej z 8 województw (N=3287), celowe korzystanie z pornografii w okresie ostatnich 30 dni zadeklarowało 20% dziewczynek i 66% chłopców. Z grupy badanych chłopców 31% wskazało, że celowo korzystało z pornografii 1-5 razy, 21% chłopców wskazało korzystanie 6-30 razy, a aż 14% (co siódmy chłopiec w Polsce!) stwierdziło, że ogląda pornografię średnio przynajmniej raz dziennie (powyżej 30 razy miesięcznie). 
źródło: twojasprawa.org



Pani E., z którą przeprowadzę dzisiaj wywiad jest osobą, która przez ponad 12 lat walczyła z uzależnieniem od pornografii. Dzisiaj czuje się prawie wolna. Prawie? Boi się zostawać sama, nakłada sobie blokady na laptopa, mówi o wszystkim swojemu partnerowi, ponieważ nie do końca sobie ufa. A wszystko zaczęło się niewinnie...

Kiedy to wszystko się zaczęło?

Byłam dzieckiem, znalazłam gdzieś w piwnicy czasopismo zwane potocznie "Świerszczykiem". Nie mogę mówić, że nie wiedziałam z czym mam do czynienia. Doskonale wiedziałam. Gdyby było inaczej od razu pokazałabym to mamie, ja jednak milczałam. Nie chciałam się przyznać do swojego znaleziska, ale przychodziłam tam prawie codziennie.

Dlaczego?

Chciałam oglądać tę gazetę, dotykać się. Przeglądałam ją wiele razy, potem szukałam kolejnych, nie pamiętam dokładnie, ale chyba jeszcze jedną udało mi się tam znaleźć.

Na gazetach się skończyło?


Nie, znalazłam potem nagranie na telefonie taty, nie wiem skąd się tam wzięło i chyba nie chcę się nad tym zastanawiać. Wtedy pierwszy raz miałam orgazm. To było nowe doznanie, najbardziej intensywne, z moich dotychczasowych, chciałam poczuć to jeszcze raz i jeszcze raz, czuć to już zawsze. Wtedy zaczęło się robić coraz gorzej. Gazety przestały wystarczać, przecież nikt się na nich nie ruszał. Próbowałam wyobrażać sobie różne sceny, czasami się udawało.

Udawało?

Kiedy mówię "udawało" mam na myśli osiągnięcie orgazmu. Wtedy był on moim celem, ukoronowaniem wysiłku jakim było znalezienie dogodnego miejsca, materiału, skupienie się etc. Czułam, że to wisienka na torcie, mój prezent dla samej siebie, bo co przyjemniejszego mnie mogło spotkać.

Kiedy najczęściej TO robiłaś?

Na początku robiłam to kiedy tylko miałam okazje, a nie zdarzało się to często. Chodziłam do ogrodu, kradłam telefon tacie, szukałam magazynów. Kiedy przestało mi to wystarczać, tak jak już mówiłam, zaczęłam szukać płyt. To było trudniejsze. Potrzebowałam odtwarzacza DVD albo komputera, wolnego domu i braku perspektyw na szybki powrót rodziców.

Z badań opublikowanych przez czasopismo „Pediatrics” wynika, że do pierwszego kontaktu z pornografią dochodzi już we wczesnym okresie młodzieńczym, a nawet w dzieciństwie! Aż 42% użytkowników Internetu deklarowało swój pierwszy kontakt z treściami pornograficznymi między 10 a 17 rokiem życia. 

Czy już wtedy czułaś, że tego potrzebujesz, że coś jest nie tak?

Nie miałam wtedy jeszcze dostępu do internetu, nie czytałam więc o uzależnieniach. Myślałam, że to nie problem. Fakt, nie miałam skończonych osiemnastu lat, a na początku filmu pornograficznego zawsze podana była informacja, że to film dla dorosłych, ale nie obchodziło mnie to. Nie wiem czy już wtedy byłam uzależniona, myślę, że to były uzależnienia początki. Dziecko chłonie szybko takie treści. Wstydziłam się tego, nikt nie wiedział, nie chciałam nikomu o tym mówić. W szkole dzieci często rozmawiały o pornografii, nie tylko ja miałam ten problem. Jeśli jakieś miało telefon, puszczało filmiki na przerwach. Zawsze zastrzegałam się, że nie chcę, że mnie to obrzydza, że to coś złego. Nie wiem czy bardziej chciałam ich czy siebie oszukać, myślę, że po połowie.

Czy Twój problem narastał?

W pewnym momencie filmy przestały mi wystarczać, było tylko kilka scenariuszy, Hustler zawsze mnie obrzydzał, więc musiałam znaleźć coś innego, co daje mi więcej możliwości. Wtedy pojawił się u mnie dostęp do internetu. To nie były jeszcze te czasy, kiedy w każdym domu internet był. Wtedy czułam, że to dar dla mnie. Że wreszcie będę mogła to robić swobodnie. Wchodziłam więc na strony pornograficzne, nie myśląc o wirusach, nie znałam wtedy tego pojęcia. W konsekwencji mój pierwszy dysk został całkowicie zeżarty przez te cholerstwa. Zaczęło się od zwykłych filmów. Potem również one przestawały wystarczać. Pojawiły się zboczenia, nie chcę dzisiaj nawet podawać nazw kategorii, które wtedy lubiłam. Nie było to naprawdę nic godnego pochwały.

Co czułaś "po wszystkim"?

Zawsze obrzydzenie, często płakałam, przepraszałam samą siebie. W pewnym momencie orgazm zaczął mi się kojarzyć tylko i wyłącznie z obrzydzeniem. Zaczęłam sobie obiecywać, że nigdy więcej. Potem przychodził moment targowania się z samą sobą - od wakacji przestaję, to już ostatni raz, a potem czytam o walce z tym uzależnieniem, ostatni raz zerknę, po bierzmowaniu to już na pewno nie będę tego robiła. Wymyślałam sobie konkretną, odległą datę, która sprawiała, że nie czułam się winna, bo przecież niedługo już przestaję.

Szukałaś gdzieś pomocy?
Zazwyczaj szukałam pomocy w internecie. Niestety powszechnie uważa się, że to uzależnienie jest domeną mężczyzn. Kiedy już znajdowałam jakieś porady znowu pojawiało się silne postanowienie, że to był ostatni raz. Potrafiłam uczepić się jakiegoś zdania, zinterpretować je na swoją korzyść i wykorzystywać w chwilach niepewności, np. - "Nie raz i nie dwa jeszcze upadniesz, ale ważne, że będziesz walczyć.". Dobrze, skoro nie raz i nie dwa jeszcze upadnę, to mogę to robić, ważne, że chcę przestać. Potem złapałam się w sidła innego rodzaju walki z pornografią - robiłam to rzadziej, myśląc, że walczę. To nie była prawda. Żyłam w kłamstwie. Ciągle się oszukiwałam, bo chciałam czuć jakiś grunt pod nogami.
Myślałam, że religia mi pomoże. Chorobliwie chodziłam do kościoła. Po każdym upadku szłam do spowiedzi. Kiedy nie miałam takiej możliwości, wiedziałam, że nie mogę oglądać porno, bo nie mam jak pójść się wyspowiadać, a mogę do tego czasu umrzeć. Wiem teraz, że nie mniej to myślenie było chore. Nawet księża podczas spowiedzi mówili mi, że to chore podejście. Mi jednak dawało siłę.

Miałaś jakieś wsparcie?

Nie mogłam mieć wsparcia skoro nikomu nie powiedziałam. W końcu miałam stałego spowiednika, który mi bardzo pomógł. W końcu to do niego szłam mówić o swoich grzechach, obiecując poprawę, więc nie mogłam sobie "szastać czystością". Wtedy walka z uzależnieniem wychodziła mi najlepiej. Potem wyprowadziłam się i walka też się skończyła.
Dużym błędem było przyznanie się przed przyjacielem, że jestem uzależniona. Zrobił mi wtedy ogromną krzywdę mówiąc, że wszyscy to robią i też powinnam mieć coś od życia. Poczułam wtedy, że to nic złego, przecież tylko czekałam na usprawiedliwienie moich czynów. Wtedy przeżyłam najgorszy czas w moim życiu. Robiłam to kilka razy dziennie, ciągle przebywałam sama i miałam taką możliwość. Potrafiłam po orgazmie płakać, przepraszać siebie samą, a za godzinę robić to samo. Nie umiałam przestać, nie umiałam z tym walczyć. Nie raz leżałam do rana na podłodze, pełna poczucia winy i obrzydzenia do samej siebie. Do dzisiaj nie umiem sobie do końca tego czasu wybaczyć, mimo że wiem, że byłam po prostu chora.

Jak pornografia wpłynęła na Twoje relacje z innymi?

Myślałam, że jestem aseksualna. Na filmach podniecałam się bardzo szybko, a w realnym życiu nic, żadne bodźce na mnie nie działały. Często udawałam podniecenie, wściekła na siebie, że oszukuję siebie i innych. Potem było tylko gorzej. Nie wiem kiedy nastąpiła ta zmiana we mnie, bo łudziłam się, że mam to pod kontrolą, ale zaczęłam zachowywać się nagannie. Podrywałam mężczyzn,  nawet zajętych, a może zwłaszcza zajętych, czując satysfakcję, że jestem lepsza od tych kobiet, że mam bardziej figlarne spojrzenie. Sama ze sobą grałam w grę, kiedy to przechodząc przez ulicę patrzyłam w oczy mijanym facetom, widziałam ich spojrzenie, mimo że szli ze swoimi kobietami. Przestałam kiedy zobaczyłam faceta, który szedł ze swoją małą córką. Poczułam, że to chore, podłe i złe. Nigdy więcej tego nie zrobiłam.
Lubiłam się podobać, mimo że nikt nie interesował się moją duszą, nikogo nie obchodziłam, lubili sobie tylko popatrzeć na mnie, moje wyzywające ruchy i spojrzenie. To trwało dwa lata. Do dzisiaj mam do siebie żal i chciałabym przeprosić wszystkie te kobiety, których faceci chociażby zgrzeszyli myślą z mojego powodu. Nie miałam prawa tego robić. 



Jaka była granica w Twoich relacjach z facetami?

Nigdy z żadnym nie poszłam do łóżka. To może dziwne, ale tej bariery nie byłam w stanie przekroczyć, może dzięki temu czułam się mniej zepsuta. Nie do końca potrafię wytłumaczyć, co mną kierowało, ale jestem sobie za to wdzięczna. Zrobiłam to pierwszy raz z moim aktualnym mężem i cieszę się z tego. Kończyło się zazwyczaj na flircie. I tak by na mnie nie działali. Nic w realnym świecie na mnie nie działało.

A Twój obecny mąż?

Wtedy właśnie wybuchła rewolucja w moim życiu. ON pocałował mnie w rękę. Wtedy zrezygnowałam z pornografii, ze sztucznego pobudzania się, z flirtowania z innymi, z figlarnego zachowania. Ten gest sprawił, że poczułam się piękna. Nie seksowna, piękna. Nie ma chyba nic wspanialszego dla kobiety.

Wtedy przestałaś oglądać pornografię?

Przyznałam się do wszystkiego, długo rozmawialiśmy, płakałam. Ale tak, wtedy przestałam. Było cholernie ciężko, często wracałam do tego myślami, walczyłam z całych sił. Ale wiedziałam, że to byłaby zdrada. Na początku wyobrażałam sobie niektóre sceny, to było naturalne zachowanie dla mnie. Podczas seksu, pieszczenia, dotykania, chciałam być jak te kobiety w filmach, takich zachowań się przecież nauczyłam, to było dla mnie normalne. Jednak pomału się tego oduczałam, zaczęłam być czuła, nauczyłam się delikatnych pocałunków, pieszczot, przytulania. Czułam się jak raczkujące dziecko w tych kwestiach, jednak mój mąż, wtedy chłopak, był bardzo cierpliwy, pomógł mi z tego wyjść, ale trwało to długo. Długo myślałam, że nie będę umiała być wierna, że nie zamknę się na jednego człowieka, kiedy natura flirciary była głęboko zakorzeniona w moim "ja". Jednakże tak się nie stało, spotykając na swojej drodze wielu mężczyzn, czy to na uczelni czy w pracy, wiedziałam, że nikt nie będzie taki jak on, więc po co zaczynać.
Z czasem udało mi się porzucić ten niszczący mnie nałóg. Chociaż do dzisiaj boję się czasami zostawać sama, mówię wtedy o tym swojemu mężowi - "nie mogę sama wrócić do domu, bo sobie nie ufam, nie mogę być tam sama". Wtedy po prostu czekam na niego, wracamy rano, zajmuję się czymś, żeby nie myśleć. Czuję się jak alkoholik, który już nie pije, ale zapach alkoholu go pobudza. Dzisiaj wiele jest takich bodźców, przechodząc przez ulicę widzi się billboardy z prawie nagimi kobietami, teledyski przesiąknięte są erotyzmem, to nie jest łatwe w walce z uzależnieniem.

Gdybyś mogła, co byś dzisiaj zrobiła inaczej?

Na pewno nie wmawiałabym sobie, że uzależnienie na mnie nie wpływa. Zawsze tłumaczyłam sobie wszystko w taki sposób - przecież się nie puszczam, jestem dziewicą, mnie ten problem nie dotyczy, ja sobie tylko oglądam, kiedy przestanę, nic się nie stanie i tak to nie wpływa na moje życie. Z perspektywy czasu wiem, że bardzo wpływało. Chociażby brak odczuwania czegokolwiek w kontaktach z innymi ludźmi w realnym życiu, wieczne kłamstwa, wstyd. Ja nie umiałam budować normalnych relacji, nawet z kobietami. Były dla mnie obiektem pożądania w wirtualnym świecie porno.
Do dzisiaj ciężko mi się przyzwyczaić do myśli, że faceci też potrzebują czułości, że nie ślinią się na widok napotkanej dziewczyny z dużym dekoltem, dla mnie to dalej te brutalne byczki z porno, którzy chcą tylko "puknąć laskę". Uczę się dopiero normalnego spojrzenia na świat.

A dzisiaj? 

Na pewno czuję się wolna, czysta, inna. Uczę się żyć normalnie, do dzisiaj nikt poza moim mężem nie wie o moim problemie i wolę, żeby tak pozostało. Na pewno postaram się swoje dzieci przed tym obronić, ale w dzisiejszych czasach to jest chyba niemożliwe. Nie chcę, żeby przeżyły takie piekło, jak ja. Czuję, że pornografia mnie wypaliła, pozostawiła tylko zgliszcza, z których dzisiaj próbuję coś zbudować. Nie wiem czy kiedykolwiek będę czuła się tak, jakbym nigdy wcześniej tego nie robiła. Nie można mówić, że to normalne, to nie jest normalne. Ten świat to świat kłamstwa, świat wiecznego oszukiwania się, że problemu nie ma, a problem jest. To odciska ogromne piętno w naszej psychice, czy jesteśmy dziećmi czy dorosłymi. To nie jest dobre, to nie przynosi ulgi, to kajdany, które potem ciężko zerwać. Nie mówię tego jako osoba religijna, bo dzisiaj taka nie jestem. Mówię to jako człowiek, który naprawdę przeszedł piekło, był z tym sam, bo wstyd był zbyt wielki. Który nie miał znikąd pomocy.
Gdybym miała wybór, gdybym cofnęła czas, nigdy nie wzięłabym do rąk tej gazety, uciekłabym stamtąd do spokojnego, czystego dzieciństwa, bez tego całego syfu. Chciałabym normalnie żyć.

Dziękuję za szczerość, wiem ile Cię to kosztowało.
Również dziękuję, mam nadzieję, że to komuś pomoże. 



14 komentarzy:

  1. Faktycznie ten problem powszechnie uważany jest za typowo męski.
    Dane statystyczne dają do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. To wszystko przyszło od nas z Ameryki, ale gdyby w szkołach uczyli więcej na temat seksu itd. to każdy miałby do tego inne podejście.
    Ciekawe dlaczego dzisiaj dziewczyny chcą tracić dziewictwo w wieku 16lat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Seksem wieje z każdej strony (billboardy, teledyski, filmy, reklamy), a szkoły dalej udają, że nic się nie dzieje i nie trzeba o tym rozmawiać, a nudne filmy z lat 90 puszczane na WDŻ nic nie dają, bo są żałosne, krótko mówiąc.

      Usuń
  3. Ehh wszystko idzie do przodu, ale czy na pewno w dobrą stronę? ....

    Ama Nda

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz trafiłam na wpis na ten temat. Najczęściej można przeczytać o uzależnieniach nie związanych z tematem tabu, jak uzależnienie od internetu, gier, czy alkoholu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo o tym ludzie nie chcą mówić, wstydzą sie tego, myślą, że poradzą sobie sami, dlatego też mało wpisów/artykułow na ten temat.

      Usuń
  5. Niesamowity wywiad, który daje niesamowity wachlarz emocji. Duże gratulację!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wywiad!
    Uwielbiam tu zaglądać. Wiem, że zawsze znajdę coś oryginalnego i interesującego.
    Być może edukacja w szkołach jak również rodzice traktują ten temat jako wielkie tabu, a jak wiadomo zakazany owoc najbardziej pociąga dzieci i młodzież..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi ;)
      Cóż, to duży problem, który dorośli starają się zbagatelizować, a to błąd. Przez to dzieci same szukają informacji na ten temat, a porno to pierwszy ich kontakt z tego typu tematyką, takie dziecko nie ma żadnej osłony, jest bardzo podatne na tego typu bodźce.
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Wszelkie uzależnienia to droga donikąd, dobrze, że Twojej rozmówczyni udało się z niej zawrócić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie dlatego tak ważna jest edukacja seksualna... A niestety jest na niskim poziomie, a w wielu domach zupełnie nie mówi się o seksie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mocny wywiad. Warto było przeczytać, dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję Ci za ten post. Sama kiedyś byłam uzależniona od porno. Do dziś myślałam że tylko ja tak miałam. Do tego stopnia stawało się to u mnie chore, że nawet w pracy oglądałam. A sam fakt iż ktoś monitoruje to co robiliśmy na komputerach jeszcze bardziej mnie podniecał. Prowokowałam różne sytuacje, chciałam się zachowywać jak na porno i też chciałam być tak traktowana. Kręciło mnie to. Do momentu aż poznałam swojego męża. To on najpierw zauważył, że coś jest nie tak(bo ja przecież nie uważałam tego za złe). Dużo rozmawialiśmy. Zawsze facetów traktowałam jak pompkę do seksu i tylko tyle. To on pokazał mi jak powinien się zachowywać prawdziwy facet względem kobiety i odwrotnie. Teraz już od 2 lat nie wchodzę. Oboje traktujemy to jak zdradę. A zdrada to coś najstraszniejszego co można uczynić bliskiej osobie. Pozdrawiam serdecznie. Autorko, pisz więcej! Chętnie będę tu przychodzić. Karena

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dobry i mocny tekst. Przeczytałam kilka komentarzy na temat WDŻ w szkołach, ale ten przedmiot jest chyba tylko taką wydmuszką. Zresztą sama nazwa mówi za siebie. Przykre jest to, że faktycznie ludzka seksualność jest eksponowana wszędzie, a nie każdemu to odpowiada. Dla mnie to nie jest problem, ale jak widać może być takim samym źródłem pokusy jak reklama używek. Temat trudny, bo młody człowiek z tym problemem tak naprawdę nie ma dobrego miejsca, które może mu pomóc. Rodzice? Szkoła? Szkolny pedagog? Lekarz pierwszego kontaktu? Ksiądz? Kurczę nie wiem co bym zrobiła i do kogo poszła ...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...